Van Dort
I've been diagnosed with a type of amnesia where I deny the existence of certain 80's bands.
There is no cure. :orwell_check:
I've been diagnosed with a type of amnesia where I deny the existence of certain 80's bands.
There is no cure. :orwell_check:
Currently Offline
“No ♥♥♥♥, I said. But after that, how did you want to spend your life? If you could do anything in the world.

Make something up.

You didn't know.

Then you're dead right now, I said. I said, now turn your head.

Death to commence in ten, in nine, in eight.

A vet, you said. You want to be a vet, a veterinarian.

You could be in school working your ass off, Raymond Hessel, or you could be dead. You choose. I stuffed your wallet into the back of your jeans. So you really wanted to be an animal doctor. I took the saltwater muzzle of the gun off one cheek and pressed it against another. Is that what you've always wanted to be, Dr. Raymond K. K. K. K. Hessel, a veterinarian?...

So, I said, go back to school. If you wake up tomorrow morning, you find a way to get back into school.

I have your license.
I know who you are. I know where you live. I'm keeping your license, and I'm going to check on you, mister Raymond K. Hessel. In three months, and then six months, and then a year, and if you aren't back in school on your way to being a veterinarian, you will be dead...

Raymond K. K. Hessel, your dinner is going to taste better than any meal you've ever eaten, and tomorrow will be the most beautiful day of your life.”

Chuck Palahniuk Fight Club
Favorite Game
28
Hours played
34
Achievements
Review Showcase
15.4 Hours played
Jedna z najlepszych gier, w jaką miałam przyjemność zagrać.

Gra prowadzi nas przez depresyjną historię o kobiecie w średnim wieku, która zdecydowała się popełnić samobójstwo.
Typowa odosobniona kociara z bloku, każdy pewnie taką zna. Zaskakujące jest to, że niby nudna, szara postać protagonistki posiada charakter i przemienia się wewnętrznie z chaptera na chapter.

Jeśli chodzi o grafikę - na początku gra wydawała mi się szkaradna, jakbym odpaliła gierkę na kompie sprzed 15 lat. Jednak już w trakcie i na samym końcu jestem zachwycona - to cudowny zabieg oddający szarość i toporność codziennego życia, jak i stan emocjonalny głównej bohaterki. Wszelkie widoczne niedociągnięcia, przycięcia, trzaski tylko dodają grze charakteru i w końcu zdajemy sobie sprawę, że nie może być inaczej - że taka sama gra w innym, estetycznym wydaniu (przy okazji pożerającym nam dane) nie będzie tą samą, przejmującą historią. Już wiemy, że gra jest majtersztykiem, dziełem przemyślanym od początku do końca.

The Cat Lady podejmuje tematy trudne - nie pieści się z nami i już na samym początku daje nam w twarz. Problematyka depresji, straty, bezsilności i samotności jest bardzo trudna do określenia nawet w fachowej literaturze, dlatego niecodziennym wyzwaniem jest przenieść to w świat gry. I na dodatek zrobić to rewelacyjnie. Tutaj nie czytamy kolejnego, suchego artykułu lub publikacji na ten temat - my w tym uczestniczymy i przechodzimy przez to wszystko razem z Susan.

Najbardziej straszny (i zarazem specyficznie piękny) jest smutny klimat tej gry - uczucie beznadziei i przeraźliwej samotności. Nigdy niczego takiego nie czułam w żadnej innej grze, a ostatnio posiadam i gram w gry w podobnej stylistyce. Przykładowo, sceny w psychiatryku to taka surowość i bezsilność, że ciężko wytrzymać.

Gra, pomimo że oznaczona jako horror, nie straszy w oklepany, tani sposób. Są momenty, w których można bardziej podskoczyć, ale jest to kwestia wyższego dźwięku lub czegoś niespodziewanego, co ma uzasadnienie w historii. Okazuje się, że najstraszniejsze potwory to zwykli ludzie, których obdarzamy zaufaniem lub gdy oddziela nas od nich tylko ściana.

Co ważne, nasz umysł i Susan zlewa się w jeden - obie nie wiemy, czy obecna rzeczywistość jest tą prawdziwą? Czy może to już sen lub halucynacje wywołane lekami? Rozmawiamy z realnymi postaciami, ze zmarłymi czy z duchami? Wydarzenia stają się tak surrealistyczne, że czujemy się jak szaleńcy - komu zaufać? Innemu człowiekowi czy własnemu umysłowi?

Co bardzo mi się podoba w tej grze? Że jest tutaj miejsce na promyk nadziei. Że depresja czy traumatyczne przeżycia nie muszą przekreślać całego życia, że można znaleźć w sobie siłę, by walczyć z tymi wyniszczającymi demonami, wyrwać się z marazmu identycznych dni. Największą rolę odgrywa tutaj relacja, przyjaźń, możliwość rozmowy i zrozumienia. Tylko tyle i aż tyle, by powoli ruszyć dalej.

Dodatkowo mieszanina ambientowej (przypomina mi się pierwszy WATCH_DOGS) i rockowej muzyki tworzy z tej gry coś niesamowitego.

Zdecydowanie polecam to dzieło każdemu, nadeszła już idealna pora roku na zanurzenie się w tej opowieści.

Wciśnij dowolny przycisk by żyć.
Screenshot Showcase
Watch_Dogs 2
Recent Activity
21 hrs on record
last played on 3 Mar
19.9 hrs on record
last played on 3 Mar
0 hrs on record
last played on 2 Mar
500 XP
Van Dort 28 Feb @ 2:51pm 
:orwell_relationship:
Dickus Erectus 27 Feb @ 11:36am 
siema
Dickus Erectus 15 Jun, 2021 @ 11:55am 
siema
Van Dort 15 Jun, 2021 @ 11:45am 
Obiecuję, że już nie zniknę na tak długo ;<< :*
Dickus Erectus 17 May, 2021 @ 11:09am 
kto to jest??
Dickus Erectus 26 Feb, 2021 @ 12:28pm 
kto to jest