205
Products
reviewed
420
Products
in account

Recent reviews by 💗 TinyAnnie 💗

< 1  2  3 ... 21 >
Showing 1-10 of 205 entries
5 people found this review helpful
1,504.1 hrs on record (1,402.1 hrs at review time)
Silent Hill 2 - i właściwie cała ta seria - to wyjątkowe doświadczenie w świecie gier. Gdy grałem w oryginał w czasach szkolnych, czułem beznadziejność, głęboki smutek i strach... prawdziwe przerażenie. Dla mnie była to najstraszniejsza gra w historii - nie przez jump scare’y, ale przez duszącą atmosferę. Minęło dwadzieścia lat i nic się nie zmieniło.

Remake przygniata tą samą atmosferą od początku do końca co oryginalne SH 2. Gra wspierana jest przez legendarną ścieżką dźwiękową Akiry Yamaoki. To jedyny tytuł, w którym naprawdę czujesz się niekomfortowo będąc w jego świecie. Chcesz go wyłączyć, uciec - i właśnie w tym Blooberzy odnieśli OGROMNY sukces.

Tak, mamy dziś wiele świetnych survival horrorów — Alan Wake, seria Resident Evil czy The Evil Within - ale tylko w Silent Hill 2 poczujesz coś takiego. I dlatego ta gra pozostaje jedyna w swoim rodzaju.

Wyjątkowa jest też fabuła — tak osobista, tak intymna dla każdego z bohaterów: Jamesa, Angeli, Eddiego. Jeśli kochasz narracje bogate w psychologiczną głębię, to jest gra dla ciebie.

A dla tych, którzy grali w oryginał, Bloober przygotował niespodzianki: Glimpses of the Past, czyli nawiązania do konkretnych momentów, scen czy przedmiotów z pierwowzoru, oraz dwa zupełnie nowe zakończenia. Oba są godne oryginału, a jedno z nich jest tak mocne, że wywołuje ciarki - i naprawdę można pomyśleć: „Tak, to może być najlepsze zakończenie dla Jamesa”.

Niezapomniana gra. Wyjątkowy survival horror. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, które wchodzi pod skórę i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Arcydzieło.
Posted 26 September, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
37 people found this review helpful
2 people found this review funny
4
3
2
13
189.1 hrs on record
Silent Hill F


Na początku chciałbym zaznaczyć, że początkowo nie planowałem pisać recenzji, ale widząc co ludzie piszą w recenzjach i na forum - często w sposób, który może wręcz odstraszyć od gry - uznałem, że jest to konieczne.

Po pierwsze: Tak, to jest gra z serii Silent Hill. Każdy, kto twierdzi inaczej, albo w nią nie grał, albo nie zna żadnej z oryginalnych części. To dokładnie taki Silent Hill, jakim ta seria powinna stać się by iść na przód. Choć bardzo cenię samo miasteczko SH i mam z nim ogrom związanych wspomnień, uważam, że pomysł by mgła i wszystko, co się z nią wiąże, nie ograniczało się wyłącznie do tego miejsca, jest świetny. Pozwala to na bardziej kreatywne narracje i daje odświeżającą zmianę scenerii. Bardzo polubiłem Ebisugaokę, szczególnie początkowe fragmenty mapy. Miasteczko wygląda niesamowicie, a ilość pracy włożonej w to, by wydawało się prawdziwe i oddawało autentyczny klimat lat 60. zasługuje na uznanie.

Po drugie: Jeśli chodzi o walkę, owszem, bywa toporna, ale dla mnie nie jest to problem, bo nie jest ona konieczna - tak jak w innych częściach Silent Hill czy wielu Survival Horrorach można jej unikać. Czasami wręcz trzeba. Nowy system walki nie rujnuje gry, wręcz przeciwnie: potrafi dawać sporo frajdy, choć muszę przyznać, że po czasie może stać się nużący. SH to nie jest Doom... nie jesteście ludzie zmuszeni do czyszczenia każdej lokacji z przeciwników do zera... Mechanika uniku jest według mnie przesadnie krytykowana. Gra fabularnie wyjaśnia zwinność Hinako już w pierwszym wpisie w dzienniku, a sam unik jest naprawdę użyteczny. Szczególnie, że nawet pierwsze gry z serii posiadały unik -.- Zważywszy, że fora i recenzje są zalewane przez wszystkich "prawdziwych fanów" serii jakoś nikt o tym nie wspomina i wytyka tą mechanikę jak jakieś diabelstwo. Twierdzenia, że gra to „soulslike”, są bezpodstawne - opierają się jedynie na obecności uniku i walki. Moim zdaniem intencją nie było stworzenie soulslika, a próbą zwiększenia głębi walki + dodatki w postaci hokora i omamori były świetnym pomysłem. Sam pokochałem omamori i ich przydatność. A jeśli ktoś zarzuca, że walka sprawiła, że przestał grać - to znaczy, że podchodził do niej w niewłaściwy sposób. Silent Hill zawsze był Survival Horrorem z elementami akcji, a nie grą akcji z horrorem.

Po trzecie: Gra dostaje też niepotrzebnie dużo hejtu za to, że została osadzona w Japonii. Sam chętnie zobaczyłbym wyjaśnienie, dlaczego tak się stało (może w New Game+?), ale brak tego wątku nie odbiera grze wartości. Wręcz przeciwnie: zmiana scenerii była świetnym posunięciem. Uwielbiam, jak wpleciono japoński folklor i kulturę nie tylko w historię, ale i w samo otoczenie. Ebisugaoka absolutnie mnie urzekła.

Po czwarte: Design potworów, będący znakiem rozpoznawczym serii dostaje sporo negatywnych opinii. Co ja o tym myślę? No cóż, spełnił moje oczekiwania, a momentami nawet je przerósł. Ich wygląd, animacje, dźwięki jakie wydają. Cudo. Owszem, pojawia się coś na kształt „klona Pyramid Heada”, ale poza faktem, że niesie wielki miecz, nie widzę tu większych podobieństw. Więc wytykanie tego jako kopie jest dla mnie zabawne. Ogólnie ogromny szacunek dla twórców za tę stronę gry.

Pod względem fabularnym - jest solidnie. Fabuła jest ciężka i porusza wiele nie komfortowych tematów jak przemoc, dyskryminację etc. Choć historia bywa zagmatwana i standardowo należy poczekać parę miesięcy by ktoś mądrzejszy zrobił 3 godzinny film tłumaczący wszelkie niuanse to udało mi się poskładać jej elementy w podstawową całość i bardzo doceniam pracę Ryukishi07. To skłania mnie nawet, by w przyszłości sięgnąć po Higurashi. Tu muszę przyznać, że SH 2 bije SH f na głowę pod względem historii... ale bądźmy szczerzy. Chyba żadna gra nie pobije SH 2 pod tym względem.

Udźwiękowienie i muzyka? Kapitalne. 10/10. Nic dodać, nic ująć.

Na koniec: Hejt wobec gry za rzekomy „feminizm” jest dla mnie kompletnie absurdalny - zwłaszcza ze strony osób podających się za fanów serii. Dla tych ludzi każda gra jest "woke". Gdyby SH 3 wyszło w 2025 roku daje sobie rękę uciąć, że pisali by to samo pod adresem tego "ukochanego klasyka" co piszą wobec SH f. Jaja i żart.

Podsumowując: Naprawdę polubiłem SH f i mam nadzieję, że odniesie sukces, żeby Konami kontynuowało przygodę z serią Silent Hill. Jestem wdzięczny, że mogłem w nią zagrać i że w ogóle powstała. Dla mnie jest to jedna z lepszych gier tego roku - choć mogę być nieobiektywny, bo była też jedną z najbardziej wyczekiwanych. Polecam każdemu spróbować. A jeśli komuś się nie spodoba - zawsze może zwrócić. Najważniejsze, by podejść do niej z otwartym umysłem i po prostu dobrze się bawić.

Czy jest to insta klasyk na miarę pierwszych czterech części SH ( Tak uwielbiam The Room )? Ciężko mi powiedzieć. Jest to naprawdę dobry tytuł, naprawdę dobry SH, naprawdę dobry horror... ale arcydzieło na miarę SH 2 czy 3? Nie.

Solidne 8/10.
Posted 26 September, 2025. Last edited 24 November, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
3 people found this review helpful
105.1 hrs on record (50.0 hrs at review time)
Kiedy ogłoszono Dying Light: The Beast, byłem absolutnie zszokowany, ponieważ nie spodziewałem się nowej gry z serii przez co najmniej 5–10 lat. Już od pierwszej zapowiedzi wyglądała niesamowicie. W porównaniu do Dying Light 2… zmiażdżyła DL2 o całe mile.

Potem ogłoszono, że DL:TB będzie darmowe dla wszystkich posiadaczy edycji Ultimate DL2. Dla mnie to był idealny „prezent”. Wiedziałem, że pierwotnie miał to być dodatek do DL2, więc nie byłem pewien, jak Techland poradzi sobie z wydaniem tej gry – ale muszę przyznać, że poradzili sobie z tym naprawdę dobrze.

Czy Dying Light: The Beast jest warte ceny? Czy to dobra gra? Cóż, z tego co grałem do tej pory – tak. Poniżej podzielę się swoimi dokładniejszymi przemyśleniami i opiniami na temat tej gry. Ale zanim do tego przejdę, chcę tylko coś powiedzieć!

Inni deweloperzy powinni wziąć z DL przykład.

Co to? Brak Unreal Engine 5 – a gra działa absolutnie świetnie. Zero lagów, przycięć, spadków FPS, migających zielonych świateł czy artefaktów. Na PC nie ma z nią żadnych problemów. Nawet na moim starzejącym się RTX 2080 mogę grać spokojnie bez DLSS. No po prostu WOW!

Co to? Brak Denuvo DRM – a gra działa absolutnie świetnie.

Po raz pierwszy od 9 miesięcy, 21 dni i 32 minut można zobaczyć, co jest nie tak ze światem gier – i to na przykładzie jednej premiery.

Gratulacje, Techland – wypuściliście jedną z nielicznych gier w ciągu ostatnich 2 lat, która faktycznie działa bezbłędnie dla zdecydowanej większości graczy. Magia!

PLUSY

⚫ Grafika jest niesamowita. Wszystko wygląda szczegółowo – od wnętrz budynków po ulice wypełnione zombie, które możesz eksplorować!
⚫ Walka jest po prostu… brutalna, krwawa i pełna gore. Cięcie ostrymi broniami albo miażdżenie zombie młotami i ciężkimi narzędziami jest satysfakcjonujące. Widzisz, jak głowy pękają, szczęki się łamią, a kończyny odpadają od ciała. Samo myślenie o tym sprawia, że mam ochotę znowu wskoczyć do gry i zacząć rąbać zombie!
⚫ Kolejna uwaga o walce – bronie do walki wręcz wypadają świetnie. Zasięg i zamachy są wyważone, a dźwięk uderzenia w kości daje ogrom satysfakcji. Właśnie tego najbardziej brakowało mi w Dying Light!
⚫ Kyle Crane powraca – i przynosi ze sobą mroczną historię. Jeśli grałeś w The Following, wiesz, o co chodzi. Został schwytany, poddany eksperymentom przez 13 (albo 15?) lat i przemieniony w coś w rodzaju „BESTII” z mocą rozrywania zombie na pół czy miażdżenia ich czaszek gołymi rękami… To od ciebie zależy, co się wydarzyło! (Bez spoilerów 😉).
⚫ Fajne małe easter eggi, tak jak w Dying Light!! Moim ulubionym jest James z Silent Hill!! (Ale jest ich więcej, poszukajcie!!!)
⚫ Otwarty świat w DL:TB to czysta przyjemność z eksploracji i moim zdaniem właśnie tak powinna wyglądać gra z otwartym światem. Nie „przesadzony”, nie „za bardzo napakowany”, tylko w sam raz. Trudno to dokładnie wyjaśnić, ale jeśli znasz Dying Light, to wiesz, o co chodzi (nie jak w Dying Light 2, które momentami było chaosem).
⚫ Dying Light: The Beast u mnie działa bez żadnych problemów. Wygląda na świetnie zoptymalizowaną produkcję – przynajmniej na moim sprzęcie z przed paru lat – ale trzymam kciuki, żeby nie było większych problemów jak w przypadku gier na UE5 dla innych graczy.
⚫ Pamiętasz ten chaotyczny, toporny interfejs z DL2? Tutaj tego nie ma. Menu w The Beast są przejrzyste i łatwe w obsłudze.

MINUSY

⚫ Jedyną rzeczą, którą zauważyłem, był błąd cyklu dnia i nocy. Chodzi o to, że kiedy grałem w trybie kooperacji, moi dwaj znajomi widzieli dzień, podczas gdy u mnie była noc i po okolicy grasowali Przemieńcy. Moi znajomi również mogli ich zobaczyć i zginąć z ich rąk.
⚫ To można uznać zarówno za plus, jak i minus – zależy, jak na to spojrzeć. Jeśli jesteś fanem Dying Light i, powiedzmy, ograłeś je „na maksa”, w The Beast zauważysz sporo znajomych elementów. Z jednej strony to dobrze, z drugiej – nie jest to nic naprawdę „NOWEGO”, jeśli rozumiesz, co mam na myśli.

Jeśli napotkam jakiekolwiek inne problemy albo coś, co mi się nie spodoba, na pewno dodam to tutaj.

WERDYKT

Jak dotąd, z tego co grałem, Dying Light: The Beast to chyba jedna z najlepiej zoptymalizowanych gier ostatnich 2–3 lat. Ciekawe dlaczego. Brak Denuvo DRM? Brak Unreal Engine 5? Kto wie.

To nie jest gra roku, bo jest bardzo podobna do Dying Light (1) – więc jeśli spędziłeś w niej setki godzin, może się wydawać trochę wtórna. Poza tym jednak, to naprawdę kawał dobrej roboty.

Mocne 8/10!
Posted 21 September, 2025. Last edited 21 September, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
2 people found this review helpful
87.1 hrs on record
Cronos: The New Dawn

Cronos: The New Dawn to tytuł, który udowadnia, że studio Bloober Team nie tylko konsekwentnie się rozwija, ale też coraz pewniej porusza się w świecie wysokobudżetowego psychologicznego horroru. Udowadnia także, że Remake SH 2 nie był tylko szczęściem głupiego. To gra, która potrafi wciągnąć, przestraszyć, zaintrygować i na długo pozostać w pamięci.

Atuty:

Świat i klimat.

Polska lat 80., Nowa Huta jako baza dla apokaliptycznej wizji po tajemniczym kataklizmie („Zmianie”) to pomysł znakomity. Brutalistyczne budynki, zniszczone przestrzenie, mroczne korytarze, anomalie - wszystko to składa się na obraz obcego, groteskowego świata, ale jednocześnie bardzo osadzonego w historycznych i kulturowych czasach. Detale otoczenia (plakaty, graffiti, napisy, przedmioty codziennego użytku), cudne efekty świetlne i dźwiękowe - to wszystko buduje mocną atmosferę którą można ciąć nożem. Jeżeli wychowywałeś/-aś się w czasach trwania fabuły Cronosa będziesz co chwilę uśmiechał/-a się na wszelkie smaczki ukryte w otoczeniu.

Fabuła i narracja.

Opowieść o Podróżniku, który dzięki mechanice podróży w czasie ma szansę ratować ludzi przed katastrofą, miesza się z refleksją nad utratą, samotnością i tym, jak przeszłość wpływa na to, czym się stajemy. Ścieżka fabularna potrafi być intrygująca, wzbudza ciekawość co dalej, co stoi za „Z zmianą”, co tak naprawdę oznaczają wybory gracza itd. Wielkim plusem ( dla mnie ) jest to, że zakończenie nie wyjaśnia wszystkiego, dzięki czemu wiele luk możemy samemu zalepić spekulacjami.

Oprawa graficzna i dźwiękowa.

Studio naprawdę zadbało o to, żeby gra wyglądała pięknie, strasznie i obrzydliwie. Tona małych szczegółów. Cudowne detale. Dopracowane tekstury. Co tu dużo mówić... Pięknie to wygląda! Muzyka Arkadiusza Reikowskiego została wymieniana wielokrotnie wśród mocnych punktów wielu recenzji, a ja mogę to tylko potwierdzić. Potrafi budować napięcie, stres, wzruszenie. Miód dla uszu! Zaś sam Sound Design otoczenia sprawia, że nawet cisza staje się niepokojąca.

Mechaniki i rozgrywka.

System podróży w czasie („Dive”) i misji polegających na ratowaniu ludzi poprzez przeszłość dodaje warstwę świeżości dla gatunku Survival Horror. Nie jest to tylko kolejny klaustrofobiczny horror, ale mieszanka eksploracji, zagadek, ulepszania ekwipunku, podróżowania w czasie, starć z potworami („Orphans”), no i ratowania kotków. To sprawia, że gra nie nudzi się przez cały czas, bo zmienność lokacji, kontrast przeszłości i przyszłości, estetyka PRL + postapokalipsa to coś, co wyróżnia ten tytuł.

Satysfakcjonująca kampania i zakończenia.

Gra oferuje kilka zakończeń ( 3 ), co zachęca do ponownego przejścia (lub przynajmniej do rozważenia swoich wyborów) i daje poczucie, że to co robimy ma konsekwencje nie tylko dla przebiegu akcji, ale i dla przesłania i interpretacji historii.

Wady, które nie przysłaniają plusów:

Drobne Bugi.

Momentami gra potrafi zwariować. Szczególnie fizyka. Dziwnie podskakujące trupy, lewitujące obiekty. Nic wielkiego.

Średnia Optymalizacja.

Ogólnikowa gra działa solidnie na moim starym już RTX 2080, ale momentami ( szczególnie gry przechodzimy między lokacjami ) Stuttering potrafi męczyć przez pierwsze 15-30 sekund.

Bardzo rzadkie Crashe.

Gra cztery razy w ciągu moich 87 h stwierdziła, że jest zmęczona i nie chce już działać :)


Podsumowując:

Cronos: The New Dawn to bardzo udany tytuł szczególnie dla tych, którzy lubią survival horror z dbałością o szczegóły, klimat, narrację oraz piękne, mroczne otoczenie. To gra, która potrafi wzbudzić emocje: lęk, ciekawość, niepokój.

Jeśli miałbym dać ocenę, to powiedziałbym, że Cronos zasługuje na 8.5/10. To gra, która może nie zrewolucjonizowała gatunku, nie jest perfekcyjna, ale stoi bardzo wysoko wśród horrorów ostatnich lat. Zdecydowanie polecam zarówno fanom horrorów, jak i tym, którzy szukają czegoś bardziej ambitnego.
Posted 21 September, 2025.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
19 people found this review helpful
1
970.1 hrs on record (63.1 hrs at review time)
Dead Space 2023

Już na samym początku mogę śmiało napisać:

Jest to jeden z najlepszych Remaków ostatnich lat!

Jeżeli nadal zastanawiasz się nad zakupem to mogę powiedzieć tylko KUPUJ!!!! Nie zawiedziesz się. Stan techniczny jest świetny, nie doświadczyłem żadnych Bugów czy Crashy, FPS-y są stabilne, a gra wygląda po prostu obłędnie! Ishimura nigdy nie wyglądała tak dobrze.

Jestem w szoku będąc szczerym. EA zrobiło coś dobrze?! Kocham Dead Space z 2008 roku. Spędziłem w nim setki godzin i jestem zdania, że razem z Dead Space 2 są jednymi z najlepszych gier z gatunku Horroru. Gdy usłyszałem o tym Remaku na 1000% byłem pewien, że będzie to Cash Grab. Kopiuj/Wklej i lekko podbiją grafikę.... Bardzo mocno się pomyliłem.

No dobrze, a co zostało poprawione, zmienione i dodane?

  • Isaac stał się bardziej ludzki. Odzywa się i wchodzi w interakcje z innymi. Gdy widzi się z kimś twarzą w twarz to ściąga hełm. Jeżeli martwisz się o to, że dodano głos dla Isaaca, od razu mogę Cię uspokoić. Zabiera głos w odpowiednich momentach i nie wyrywa nas z klimatu bezsensownymi komentarzami. Zrobili to genialnie!
  • Ishimura jest teraz jednym wielki statkiem. Nie idziemy po linii prostej bez możliwości powrotu jak w oryginale. Możemy wrócić się na sam początek gry nawet gdy jesteśmy w rozdziale 10! Jak mocno wpływa to na klimat i atmosferę nie muszę chyba dodawać.
  • Fabularnie jest tak samo, nie musicie się martwić. EA z Motive nie postanowili zmieniać Dead Space pod nowoczesne społeczeństwo. Parę wydarzeń zostało zmienionych np. Śmierć Hammonda. Ale wierzcie mi, że są to zmiany tylko na lepsze.
  • Zostały dodane zadania poboczne pogłębiające Lore i historie z oryginału. Np. możemy poznać bliżej Nicole i jej historię.
  • Dźwięk został poprawiony. Nekromorfy brzmią jeszcze bardziej zajadle. Bronie mają potężne uderzenie. W pustych holach słychać głosy i ciche pojękiwania... W wielu miejscach ściany mają głosy... Atmosfera grozy dzięki temu zabiegowi aż wylewa się z ekranu.
  • Parę zadań zostało zmienionych na lepsze! Np. Beznadziejna misja z działem z jedynki.
  • Eksploracja zamkniętych pomieszczeń została całkowicie zmieniona. Nie potrzebujemy już marnować "Nodów" by wejść do zablokowanego pomieszczenia z lootem. Teraz nie które szafki, skrzynie czy drzwi wymagają odpowiedniego poziomu dostępu. Zdobywamy go wraz z postępem fabuły i wykonaniem jednego z zadań pobocznych :) Mini Metroidvania w Dead Space? Hell Yeah!
  • Każda broń teraz ma swoje osobne wprowadzenie i całkowicie nową mechanikę ulepszeń!
  • Feeling strzelania jest identyczny względem pierwowzoru... ale została dodana jedna bardzo ważna rzecz. Obrażenia na wrogach. Każdy z naszych strzałów odrywa skórę i mięśnie z Nekromorfów. Widać kości. Czasami nasz strzał po prostu połamie kość i kończyna naszego wroga zwisa... możemy ją wtedy oderwać kinezą i rzucić w niego własną kosą :D Jak bardzo jest to mięsne i satysfakcjonujące nie muszę chyba dodawać?

A wiecie co jest z tego wszystkiego najważniejsze? To, że pomimo tylu zmian i poprawek to nadal stary, dobry Dead Space! Powiem wręcz więcej. Jest to najlepsza wersja Dead Space aktualnie na rynku. Jest to wersja Dead Space którą wszyscy mieliśmy w głowie gdy wspominaliśmy o tym klasyku Horroru.

Jaki jest mój werdykt? KUPOWAĆ!

ARCYDZIEŁO/10
Posted 30 January, 2023. Last edited 30 January, 2023.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
3 people found this review helpful
2 people found this review funny
2
124.1 hrs on record (12.8 hrs at review time)
The Callisto Protocol

Powiedzieć, że bardzo czekałem na ten tytuł to nie powiedzieć nic. Jestem OGROMNYM fanem Horrorów, a Dead Space to jeden z moich ulubionych tytułów. Gdy usłyszałem, że stara ekipa wraca do gry i tworzą produkcje bardzo mocno inspirującą się oryginałem... piszczałem jak mała dziewczynka. Miesiące oczekiwań później i jestem po pierwszym przejściu gry.

Jaki jest efekt końcowy? BARDZO DOBRY.

Ale może po kolei. Pierwsze 24h nie były dla Callisto Protocol najlepsze. Będąc w pracy czytałem jak bardzo stan techniczny tej gry leży. Stuttering. Lagi. Crashe. Spadki FPS-ów. Makabra. 20% Pozytywów na Steam. Serce mi się zatrzymało i byłem bardzo smutny wiedząc, że jeden z tytułów na który czekałem okazał się klapą. Najdziwniejsze było to, że na konsolach gra działała IDEALNIE. Tylko wersja PC była spaszczona. Striking Distance Studios szybko poinformowało, że jest to spowodowane błędem i szybko wydadzą patcha. I tak zrobili. Mniej niż 24h później Callisto Protocol było gotowe do gry.

I jestem naprawdę, naprawdę zadowolony. Nie jest to może GOTY, nie pobija może Dead Space 1 ( które jest arcydziełem Horroru ), ale na 100% jest to jeden z moich ulubionych tytułów tego roku + moim skromnym zdaniem gra genialnie oddała hołd oryginałowi, inspirując się wieloma rzeczami ale i dodając sporo od siebie.

Co wyszło?

Grafika - Ta gra to arcydzieło. 10/10. Lokacje, postacie, przeciwnicy i Art Style. To wszystko wygląda bosko. Jest to prawdziwy Next Gen. Nic dodać nic ująć. Zdjęcia które widzisz w sklepie Steam? Gra wygląda jeszcze lepiej.

Sound Design - Kolejne 10/10. Bronie mają uderzenie w dźwięku. Słyszymy każdy szczegół gdy się poruszamy ( np. ocieranie się pancerza ). Potwory wyglądają cudownie szczegółowo brzmią tak samo dobrze. Wszystko to sprawia, że świat Callisto wydaje się naprawdę prawdziwy.

Po prostu sama prezentacja tej gry to ideał.

Atmosfera i klimat - Całe te cukierki wizualne i dźwiękowe tworzą naprawdę niezapomniany klimat więzienia. Czy to stare kopalnie, czy bloki szpitala psychiatrycznego. Czujemy niebezpieczeństwo, izolacje i desperacje wylewające się z ekranu. Wszystko jest odwzorowane co do najmniejszego szczegółu. Tona historii opowiedzianych zostaje przez same lokacje. Czy to napisy na ścianach, czy rysunki powieszone w pokoju + dodajmy do tego Soundscape... dziwne dźwięki w pomieszczeniu obok i kroki w korytarzach. Miód!

Gore i śmierć - Jest brutalnie! Niektóre animacje naprawdę powodują jeżenie się włosów na karku. Nie chce tu nic spoilerować, ale gdy widzimy jak naszej postaci czaszka zostaje wgnieciona do środka... auć :)

Postacie i fabuła - Jest poprawnie w tym aspekcie. Fabuła nie jest bardzo złożona i jest dość przewidywalna ALE spełnia swoje zadanie, dając nam co chwila szczątkowe informacje i dość intrygi byśmy z zaciekawieniem parli do przodu. To samo tyczy się postaci, które będąc szczerym polubiłem. Nie jest to poziom Mass Effect czy Wiedźmina, ale kto tego oczekuje w tego typu grach? Jeżeli jesteś jednym z takich ludzi to proponuje zmienić podejście :)

Gameplay - Uwaga kontrowersyjna opinia. Lubie system walki w tej grze. Jest mięsny i widowiskowy. Tak, nie jest idealny. Czasami człowiek ma wrażenie, że jest dość drewniany. Bardzo możliwe, że Gameplay ala Dead Space wypadłby o niebo lepiej... ale no szczerze polubiłem to co stworzyli twórcy Callisto. Wykonywanie uników i wyczekiwanie momentu by uderzyć jest satysfakcjonujące + poprawne ustawianie się w terenie by nie zostać otoczonym dodaje nutkę taktycznego myślenia. Co się tyczy strzelania i samych broni... jest bardzo dobrze. Dźwiękowo 10/10. Wizualnie 10/10. No i samo korzystanie z nich jest mega przyjemne.

Ale nie samą walką Callisto żyje. Mamy sekwencje skradankowe. Mamy mechanikę ulepszania naszego sprzętu. Musimy żonglować przedmiotami gdyż mamy ograniczone miejsce w plecaczku. Nie jest nudno!

Co nie wyszło?

Technikalia - Pomijając fiasko dnia pierwszego. Gra nadal potrafi przyciąć. Nie jest to częste. Pierwsze przejście gry zajęło mi około 10h. Miałem 1 Crash + 5-6 Lagów? Ale ludzie na forum nadal są podzieleni. Wiele osób nie ma problemów ale są tacy u których Patch nie dał nic. Więc informuje.

Horror - Mój największy problem z Callisto i powód dla którego Dead Space nadal jest królem. CALLISTO PROTOCOL NIE JEST HORROREM. Tak, atmosfera i klimat są świetne. Tak, dziwne dźwięki potrafią spowodować chwilę zawahania, ale PRAWDZIWEGO strachu tutaj nie uświadczymy. Mamy za to tone Jumpscarów... i jest to dość średnie. Tej grze bliżej do Sci-Fi Akcyjniaka z elementami Survival Horroru + Gore niż do pełnokrwistego Horroru. Nie uświadczymy tutaj sytuacji gdzie staniemy w miejscu i będziemy bać się poruszyć do przodu.

Podsumowując to bawiłem się świetnie i polecam każdemu kto kocha Dead Space! Dla mnie ta gra to mocne 8.5/10. Solidne otwarcie serii, bo patrząc na zakończenie to Callisto Protocol 2 nadchodzi ;)
Posted 4 December, 2022. Last edited 4 December, 2022.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
36 people found this review helpful
1 person found this review funny
2
2
5
97.1 hrs on record
Minęły 3 dni od mojego ukończenia A Plague Tale: Requiem i dopiero teraz jestem wstanie napisać cokolwiek sensownego... co za gra.

Dawno nie miałem do czynienia z tytułem który tak brutalnie przypomniał mi, że faceci również płaczą... eh ale może po kolei.

Jestem ogromnym fanem pierwszej części. Będąc szczerym na początku podchodziłem do niej jak pies do jeża. Nie wiedząc za bardzo czego oczekiwać chwyciłem ją na przecenie i zanurkowałem w historie Amici i Hugo. I po spędzeniu z Innocence wielu godzin ( ukończyłem ją 5 razy ) całym sercem uważam ją za jedną z moich ulubionych gier ostatnich lat. Więc gdy zobaczyłem, że druga część jest dostępna na Steam bez zastanowienia kupiłem ją przed premierą. I jaki jest efekt?

GENIALNY

Może pierw zajmijmy się stanem technicznym gry. Wiele recenzji przez premierą ( np. SkillUp ) wspominało o spadkach FPS-ów, że gra nie jest zbyt dobrze zoptymalizowana itp. itd. Gdy to usłyszałem byłem przerażony. Mam RTX 2080, i9 i 32 GB Ramu. A recenzenci używali 2080 TI czy 3080. Jednak kamień spadł mi z serca gdy odpaliłem grę w dniu premiery. To prawda, że gra momentami potrafi chrupnąć, ale zdarzało się to tak rzadko ( tylko i wyłącznie w miastach ), że nie sprawiało mi to problemów. Pragnę zaznaczyć, że grałem na ustawieniach Bardzo Wysokich, 1080p. Bugów nie napotkałem wiele. Raz pamiętam, że RagDoll zwariował i wyrzucił ciało przeciwnika w kosmos. Zaś raz skrypt się nie odpalił i musiałem wczytać ostatni Save. Więc ogólnikowo nie mogę narzekać na to jak gra została wydana.

Pragnę jednak zaznaczyć, że to moje odczucia. Na forum jest pełno postów na temat Soft Locków. Zepsutych skryptów. Czy niskich FPS-ów. Ukończyłem grę 3 razy i nigdy nie miałem takich problemów. Ale jak widać nie każdy ma takie szczęście.

Co się tyczy prezentacji? Grafika jest cudowna. Widać, że studio postanowiło wraz z tym tytułem wejść do ligi AAA. Lokacje są dopracowane co do najmniejszych szczegółów. Postacie wyglądają bardzo realistycznie ( pomijając animacje twarzy... w jednej scenie wyglądają naturalnie a w drugiej robią typowe robotyczne BLA BLA BLA ). To co widzisz na Screenach w sklepie Steam to właśnie otrzymasz. Nic tylko zatrzymywać się co 5 metrów i robić fotki :D

Voice Acting jest świetny, aktorka grająca Amicie przeszła samą siebie w tej części. Gniew, smutek, desperacja i zmęczenie w jej głosie momentami potrafi wywołać ciarki na plecach. I pomimo, że wcześniej wspomniane przeze mnie animacje twarzy nie są idealne, VA nadrabia te niedociągnięcia w 100% procentach.

Muzyka to 10/10. Nic dodać, nic ująć. Już w Innocence kompozytorzy pokazali, że wiedzą co robią, w tej części pobili samych siebie. Brawo!

Co się tyczy samej historii. Jest smutniej, brutalniej... jest cholernie depresyjnie. Gdy myślimy, że gra da nam trochę wytchnienia, za 5 minut dostajemy kijem w głowę. Pierwsza część może nie była miodem i mlekiem płynąca, ale były momenty uśmiechu, a samo zakończenie ( pomimo, że przeszliśmy przez piekło ) było pozytywne, dające nadzieje i zapowiadało cudowne przygody. Requiem nie jest takie. Amicia mając krew na rękach cały czas musi mierzyć się sama z sobą, Hugo jest świadomy, że choroba go zabija i powoli przejmuje jego ciało i umysł, zaś każde światełko w tunelu i cel jaki mamy zaraz po dotarciu do niego okazuje się albo kłamstwem albo błędem. Czasami mamy wrażenie, że cała fabuła to desperacki bieg po omacku przed siebie z nadzieją, że koniec końców dotrzemy do światełka. Niestety nigdy do niego nie docieramy... Zakończenie jest... Cudownie depresyjne. Spodziewałem się go. Ton tej gry już od 2-3 aktu zapowiadał ten kierunek... mimo wszystko w trakcie napisów siedziałem w ciszy, patrząc się na ekran i czując jak gardło mi się ściska. Zakończenie zabolało. Mocno.

Dla mnie Requiem to mocne 9/10. Idealny przykład porządnego sequela. Dostaliśmy więcej tego samego. W poprawionej szacie graficznej i z lepszą prezentacją. Fabularnie gra rozwinęła wątek z pierwszej części i brutalnie go zakończyła, zapowiadając przy okazji kolejną część. Gdy problemy techniczne zostaną rozwinięte, a bugi wyplenione jestem wstanie zaryzykować stwierdzeniem, że gra zasługuje na 10/10.

Jest to gra jedyna w swoim rodzaju. Gra o której człowiek nie zapomni wiele miesięcy po jej ukończeniu.
Posted 2 November, 2022. Last edited 2 November, 2022.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
88 people found this review helpful
4 people found this review funny
3
3
2
2
13
19.1 hrs on record (8.6 hrs at review time)
Scorn

Jest 3 w nocy. Po 8 h gry ukończyłem Scorn pierwszy raz. Kompletnie na ślepo. Chłonąc atmosferę, liżąc każdą ścianę i po prostu podziwiając widoki. I co myślę na temat gry?

Jestem w 100% zadowolony z zakupu. Otrzymałem to czego się spodziewałem. Bardzo brutalny Horror z dużą ilością zagadek, okazjonalną walką, enigmatyczną fabułą + to wszystko oblane stylem graficznym oddającym hołd Hansowi Gigerowi i Zdzisławowi Beksińskiemu. Cudo.

Atmosfera wręcz wylewała się z ekranu. Klimat nie pozwolił mi nawet na chwilę odejść od PC. Miejscówki od strony wizualnej to arcydzieło. Za samą grafikę jestem wstanie dać tej grze 10/10. Muzyka, Sound Design i Ambient stoją na bardzo wysokim poziomie. Dodatkowym plusem jest to, że od strony technicznej nie można nic zarzucić temu tytułowi. FPS-y stałe, 0 crashy i 0 bugów w grze.

ALE

Zdaje sobie bardzo dobrze sprawę z tego, że Scorn nie każdemu przypadnie do gustu. A dlaczego? Powiem prosto z mostu. Jeżeli oczekujesz od Scorn tego, że będzie to FPS, że będzie dużo ciekawych rozwiązań Gameplayowych to mocno się zawiedziesz.

Scorn to wycieczka po muzeum sztuki. Chodzimy, zwiedzamy, podziwiamy. Jasne mamy tutaj trochę walki czy rozwiązywania zagadek, ale nie ma tego dużo. Dodatkowo sama walka jest dość prosta. To tytuł skierowany ewidentnie do fanów Beksińskiego i Gigera. Do fanów takich jak ja. I jeżeli jesteś jednym z nich to Scorn to 100% zakup dla Ciebie.

Ale jeżeli chcesz po prostu usiąść sobie po pracy czy szkole i postrzelać do potworków w ciekawych miejscówkach by odprężyć się po dniu stresów, to omijaj tą grę szerokim łukiem. Dołączysz tylko do grona niezadowolonych klientów którzy aktualnie zalewają ten tytuł negatywnymi recenzjami i narzekają na forum, że "gra jest nudna" i "tylko chodzimy w kółko LOL".

Dla mnie Scorn to idealny przykład, że gry to sztuka.

Brawa dla twórców. 8 długich lat w produkcji. 8 lat. A wizja pozostała ta sama. W erze gdzie każdy tytuł ogrywa się praktycznie tak samo, nadal można spotkać twórców dla których wizja artystyczna i marzenie stworzenia czegoś wyjątkowego są priorytetami. Solidne 9/10.
Posted 14 October, 2022.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
8 people found this review helpful
73.1 hrs on record
Early Access Review
GLOOMWOOD

Co za tytuł!

Zadam Ci proste pytanie. Kochasz oryginalną serię Thief, uwielbiasz subtelny horror i pragniesz Immersive Sima który czerpie garściami z tytułów wczesnych lat 2000 ?

Gloomwood jest dla Ciebie.

Gra obecnie jest w EA. Mamy tutaj około 3-4 h kontentu. Parę leveli, zalążek fabuły, troszkę małych bugów itp. Wiadomo, wczesne kroki. Ja zaś utopiłem w niej 73 h. Jeżeli to nie mówi nic o poziomie Gloomwood to nie wiem co może... Sam klimat i atmosfera gry potrafią przykleić człowieka do monitora na wiele godzin. Sound Design jest ostry jak żyleta. Grafika jest dopracowana i moim zdaniem po prostu piękna. Lokacje powodują, że człowiek ma odruch lizania każdej ściany i sprawdzania każdego kąta tylko i wyłącznie po to by pochłonąć każdy pixel tego arcydzieła i odnaleźć każdy sekret ( których jest parę :) ).

Tak jak napisałem na początku. Jeżeli kochałeś oryginalną serię z Garrettem to poczujesz się tu jak w domu. Pomimo, że Gloomwood stawia bardziej na walkę to sam wygląd lokacji i gameplay loop od razu przypomina nam Thiefa. Rozgrywka jest powolna, skradanie się i podsłuchiwanie naszych przeciwników by dowiedzieć się ciekawych rzeczy to chleb powszedni. Planowanie naszych ruchów z wyprzedzeniem by szybko podkraść się do wroga i go wyeliminować. Chowanie ciał w ciemnych kątach. Rzucanie przedmiotami by odwrócić uwagę przeciwnika. Słowem klasyk. Ale nie jest to kopia. O nie. Gra wprowadza wystarczająco dużo swoich pomysłów by się wyróżniać. Np. Broń palną, zarządzanie ekwipunkiem czy planowana przez twórców mechanika badania części ciała pokonanych wrogów :)

Jeżeli chodzi o Bugi to gra nie posiada ich wiele. Czasami AI zwariuje, raz czy dwa razy przeciwnik zablokował się na geometrii poziomu, raz nie mogłem podnieść pieniążka który leżał na ziemi, fizyka potrafi rozrzucić rzeczy w cztery strony świata itp. Nic inwazyjnego czy niszczącego rozgrywkę. Twórcy cały czas dodają łatki i poprawiają błędy także tytuł się rozwija!

Aktualnie 9/10. Mocarne 9/10. Gdy gra wyjdzie do wersji 1.0 jestem pewien, że 10/10 jest realną opcją. Jedna z najlepszych gier ostatnich lat. Szczególnie jeżeli utopiło się setki godzin w serii Thief. Brawo New Blood Interactive! Genialna robota.
Posted 29 September, 2022.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
48 people found this review helpful
3 people found this review funny
3
2
10
90.1 hrs on record (1.1 hrs at review time)
Early Access Review
Kochasz czołgi i wszelkie pojazdy pancerne? Marzyła Ci się gra z realistycznymi mechanikami, balistyką i walką na duże odległości bez potrzeby spędzania 50 h + w tutorialu? Masz dość War Thundera i potrzeby Grindu 500h + by pograć M1A1 a gdy już go odblokujesz zostajesz zabity przez Helikopter z 8 km na spawnie?

GHPC jest dla Ciebie!

Bardzo czekałem na GHPC. Demo zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a premiera EA tylko i wyłącznie poprawiła, dodała i powiększyła ten genialny tytuł.

Graficznie jest pięknie, pojazdy są odwzorowane co do najmniejszego szczegółu. Teren na którym walczymy również nie odstaje.

Dźwiękowo nie ma nic do zarzucenia. Silniki, wystrzały, obrót wieżyczki czołgu czy małe detale przy ładowaniu pocisku przez ładowniczego są wykonane cudownie.

Załoga... załoga to po prostu punkt programu. Ich odzewy. Okrzyki. Wszystko profesjonalnie wykonane... ale gdy przeciwnik nas wykryje i padną w naszym kierunku pierwsze strzały... Panika w głosie i krzyki dowódcy by powtórzyć strzał w cel to jest coś co każdy musi usłyszeć :D Koniec z dennymi tekstami WT pokroju Attack the D point! albo Gramercy! , jakby to była zabawa. W GHPC naprawdę można poczuć ten stres załogi gdy padają do nas strzały z 2 km + a my nie widzimy celu. CUDO!

Jeżeli chodzi o kontent w EA, to jest ok. Mamy sporą ilość szybkich misji, solo jak i w grupie z AI, możemy pojeździć po pustej mapce by pozwiedzać itp. Mamy również mini kampanie która jest po prostu połączeniem "potyczek" i zadań z opisem. Nie ma tu przerywników ani animowanych wprowadzeń. Jest tutaj spokojnie zabawy na 20-30h +.

Bugi? Nie napotkałem nawet jednego. Gra jest naprawdę dopieszczona.

Co mogę powiedzieć na koniec? Jeżeli jesteś osobą która pragnęła Single Player ala WT, lubisz wspierać finansowo małych twórców i nie przeszkadza Ci to, że gra jest w EA to GHPC jest warte zakupu! Z niecierpliwością będę wyczekiwał każdego Updatu :)
Posted 7 September, 2022. Last edited 7 September, 2022.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
< 1  2  3 ... 21 >
Showing 1-10 of 205 entries