Install Steam
sign in
|
language
简体中文 (Simplified Chinese)
繁體中文 (Traditional Chinese)
日本語 (Japanese)
한국어 (Korean)
ไทย (Thai)
Български (Bulgarian)
Čeština (Czech)
Dansk (Danish)
Deutsch (German)
Español - España (Spanish - Spain)
Español - Latinoamérica (Spanish - Latin America)
Ελληνικά (Greek)
Français (French)
Italiano (Italian)
Bahasa Indonesia (Indonesian)
Magyar (Hungarian)
Nederlands (Dutch)
Norsk (Norwegian)
Polski (Polish)
Português (Portuguese - Portugal)
Português - Brasil (Portuguese - Brazil)
Română (Romanian)
Русский (Russian)
Suomi (Finnish)
Svenska (Swedish)
Türkçe (Turkish)
Tiếng Việt (Vietnamese)
Українська (Ukrainian)
Report a translation problem

Lublin, Poland



───▄▄██▌█ beep beep
▄▄▄▌▐██▌█ gay porn delivery
███████▌█▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▄▌
▀(@)▀▀▀▀▀▀▀(@)(@)▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀▀(@)▀
Wygląda na to, że natchnienie ugryzło pana prosto w potylicę — i to nie raz, tylko z rozpędu!
Słowa pańskie wiją się i kręcą jak dym z komina, a sensu w nich tyle, co w sicie wody.
Jeśli to miała być próba zaimponowania — to chyba tylko dziadkowi na ławce, co co najwyżej splunie, machnie ręką i powie:
„A to pewnie poeta, co bez wódki pisać nie potrafi!”
Więc, mój drogi słowotwórco, zbierz swoje metafory do torby, zawiąż ją na supeł i zanieś na jarmark — może chociaż kota nimi zainteresujesz.